26 września 2014

O czym myślimy, gdy udajemy

Zamiast tytułu posta, tytuł mojego opowiadania.

Jest to drugie opowiadanie z mojego "dorobku", które właśnie ukazało się na stronie Nowej Gazety Literackiej.

Już publikowałam je na blogu, ale jeśli ktoś przegapił albo rozpraszała go czcionka, można przeczytać bezpośrednio na stronie NGL.

 
"O czym myślimy, gdy udajemy" to coś zupełnie innego od rzeczy, które zazwyczaj piszę. Opowiadanie kobiecie, emocjonalne. Dotarły do mnie głosy niezadowolenia z zachowania bohaterki na końcu. A ja po prostu lubię otwarte zakończania. Każdy może dopisać dalszy ciąg historii. A ty co o tym myślisz?


Ps. Czy ktoś zauważył w tytule moje nieudolne nawiązanie do tytułu innego znanego opowiadania? Przy czym: absolutnie się nie porównuję!

Ps2. Do końca naboru okładek na konkurs zostało już tylko 5 dni! Masz coś dla mnie?


22 września 2014

Historyczny wywiad ze mną!!!

Właśnie udzieliłam historycznego wywiadu na temat naszego eksperymentalnego projektu literackiego i antologii "Autostop(y)".

Od paru dni, gdy dzwoni do mnie mąż, nie pyta już "Jak ci minął dzień?", tylko "Czy jesteś już sławna?" :-)

To zabawne, ale rozumiecie... wywiad ;-) Wywiad!!!

Zapraszam do lektury rozmowy o mocnym tytule Cel - czyli jak 10 kobiet wzięło byka za rogi

eksperymentalny projekt literacki

21 września 2014

Ratunku! Gdzie mój notes?!

Zdarzyło ci się kiedyś odczuć nagłą potrzebę pisania, gdy akurat nie masz pod ręką żadnego notesu?

Nie mam na myśli sytuacji, gdy musisz np. szybko zapisać czyjś numer telefonu. Do takich celów służą w dzisiejszych czasach nieocenione smartfony z ich nieocenioną możliwością pisania notatek. Chodzi mi o tę przełomową chwilę, gdy przyjdzie ci do głowy kluczowa scena, błyskotliwy dialog, idealne rozwiązanie akcji i wiesz, że jeśli natychmiast tego nie zapiszesz, utracisz to bezpowrotnie.

Znany dylemat? U mnie zdarza się często. Nie raz mój wewnętrzny narrator przekazuje mi wyśmienitą scenę przygodową głosem Harrisona Forda albo Seana Connery'ego. Czuję te emocje i wyraźnie słyszę każde zdanie. Tyle że... akurat jestem w sklepie albo w wannie. I kiedy w końcu złapię kartkę i długopis, scena już nie jest taka jak wcześniej, już trochę kuleje, ale niestety jest za późno. Nie potrafię jej odtworzyć w 100%. Szkoda, że nie wymyślono dotąd wewnątrzustrojowych dyktafonów.

pisanie

Elif Shafak w Czarnym mleku miała podobną przygodę. Płynęła statkiem i poczuła nieodpartą potrzebę zapisania myśli, ale zorientowała się, że gdzieś zostawiła notes:

18 września 2014

Autostop(y) - moje opowiadanie w antologii!!!

Los jest dla mnie ostatnio bardzo przychylny. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam.

Po pierwsze pomyślność w sprawach osobistych, po drugie powieść jeszcze w tym roku, po trzecie debiut w Nowej Gazecie Literackiej, a teraz jeszcze to: propozycja od Kasi Go.

Kto to jest Kasia Go? Kasia to pomysłodawczyni projektu Wykup słowo. Eksperymentalny projekt literacki.

wykup słowo


Otóż Kasia wymyśliła sobie, że skrzyknie dziesięć fajnych dziewczyn, które razem stworzą antologię dziesięciu opowiadań o wspólnej myśli przewodniej.

Dlaczego autostop(y)?
  • Autostop to wolność. To swoboda, ale też przygoda i ryzyko. To liczenie na łut szczęścia i przypadek. To spotykanie ludzi. To rozmowy z nieznajomymi.
  • Stopy nie są tak oczywiste jak dłonie, są wyjątkowo kobiece, choć nie zawsze piękne i delikatne, ale zawsze nasze, osobiste.
  • Autostop(y) to podróż w głąb siebie, to dialog z czytelnikiem, to gra podszyta podnieceniem. To wyzwanie.

Brzmi ciekawie, prawda?

Żeby udało nam się wydać antologię, zbieramy kasę za pośrednictwem portalu PolakPotrafi.pl

Dokonując wpłaty o danej wysokości, można sobie wybrać jedną z wielu fajnych nagród, m.in. zakładkę, kubek, torbę ekologiczną z logo projektu, ebooka, książkę w formie papierowej. Najfajniej jednak wygląda możliwość wyboru imienia dla bohatera, całego zdania, które pojawi się w tekście, dodatkowych niepublikowanych opowiadań autorek, a nawet profilu głównego bohatera. Można więc samemu wziąć udział w tworzeniu opowiadań. Ty poddajesz pomysł, my piszemy :-)))

Jeśli macie ochotę nas wesprzeć, będę niezmiernie wdzięczna. Szczegóły na PolakPotrafi.pl Projekt - wykup słowo

Bieżące plotki z życia projektu na facebookowej stronie antologii Wykup słowo

Jestem strasznie podekscytowana :-)

Niebezpieczny widok

Taki oto cytat z książki, którą będziemy omawiać na najbliższym Dyskusyjnym Klubie Książki Koński Jar:

Stolik do pisania, stojący w salonie, przesunęłam pod największe okno. Jedyną wadą takiego ustawienia jest ciągła pokusa, by pójść nad morze. Woda i chmury co chwila zmieniają wygląd, a ja się boję, że siedząc w czterech ścianach, przegapię coś wyjątkowo malowniczego. Kiedy dziś rano się obudziłam, na powierzchni fal unosiła się masa złotych pieniążków - teraz wszystko pokrywa delikatna cytrynowa siatka. Pisarze powinni mieszkać hen, hen w głębi lądu, jeśli mają w ogóle pracować. Albo mieć silniejszą ode mnie wolę.

M.A. Shaffer i A. Barrows, Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Świat Książki. Warszawa 2010.

Zatoka Akaba

Zastanawiam się teraz, czy w ogóle będę w stanie pisać, biorąc pod uwagę, jak ma wyglądać balkon mojej pisarskiej pracowni i widok z niego w nowym domu. Może jednak zostanę w kawalerce i dalej będę gapić się w majtkowo-błękitną ścianę. Tak dla dobra przyszłych epopei.

15 września 2014

A czy ty wziąłeś udział w konkursie?

Jako że bloga mogą czytać nie tylko piszący, ale i projektujący, informuję (przypominam) o konkursie na okładkę. 

Chodzi o okładkę mojej powieści "Pijany skryba", która wyjdzie w tym roku.

Jeśli się nudzisz, masz łeb pełen pomysłów, chciałbyś dodać coś do swojego porftolio, masz poczucie humoru, wiesz czym mnie urzec, weź udział w konkursie lub roześlij wici wśród znajomych.

Konkurs trwa do końca września. Wszystkie szczegółowe informacje i inspiracje znajdują się na stronie facebookowej "Pijanego skryby".

Weź udział w konkursie już dziś! :-)))

okładka książki

9 września 2014

Oblężenie świątyni

Kolegiata w Tumie nigdy nie była miejscem sielskim (tylko anielskim), ponieważ w XII wieku atakowali ją Tatarzy i Litwini, w XIV wieku Krzyżacy, w XVIII Szwedzi, a w XXI wieku obległam ją ja.

Tum

Oto dnia 7 września 2014 roku stwierdziłam, iż nie odjadę spod świątyni, póki nie zobaczę jej od środka. Zatrzymałam więc pod murami swoje ileś tam dziesiąt koni i, z uprzejmości dla gospodarzy, odczekałam do końca mszy, zanim zbrukałam święte progi kolegiaty swoimi pogańskimi buciorami. Czekając na swoje pięć minut przez minut mniej więcej trzydzieści, obeszłam mury wokół, skorzystałam z wychodka, przyjrzałam się kwiatkom na bruku, albowiem wewnątrz świętowano dożynki - ludowe święto słowiańskie z czasów przedchrześcijańskich. Ale co ja tam wiem.


5 września 2014

Francuska Kalifornia

Biarritz - miasto w południowo-zachodniej Francji. Z jednej strony wzburzony ocean rozbijający się falami o brzeg Zatoki Baskijskiej, z drugiej malownicze szczyty Pirenejów. Niegdyś miejsce wypoczynku europejskiej arystokracji, dziś mekka surferów, zwana francuską Kalifornią.

I ja tam byłam, miód i wino piłam.


Biarritz
W tym miejscu odbywało się wydarzenie, w którym brałam udział. Wyszłam na taras widokowy, żeby porobić zdjęcia. Podeszła do mnie miejscowa starsza pani i powiedziała, żebym przyszła jeszcze raz... o siedemnastej. Wtedy przypływ jest największy. Wyobraźcie sobie, że to, co teraz widać, to nie jest szczyt możliwości oceanu u wybrzeży Biarritz.

kasyno miejskie
Jeszcze spokojny, pogodny dzień. Z prawej strony kasyno miejskie, do którego zaproszono nas na kolację. O mało nie straciłam wtedy aparatu. Ochroniarz, który mnie przyłapał, dał się na szczęście udobruchać i skończyło się na usunięciu kilku zdjęć pod jego bacznym spojrzeniem.
W czasie przypływu tego piasku w ogóle nie będzie widać.


1 września 2014

Debiut w gazecie

To było kwestią czasu, kiedy moje opowiadanie ukaże się w prasie. 

Żartuję! 

Czuję się niezwykle zaszczycona, że Nowa Gazeta Literacka - pismo artystyczno-literackie promujące literaturę, publicystykę, twórczość artystyczną i poezję zainteresowało się moim ulubionym moim opowiadaniem "Take a walk on the wild side".

Take a walk on the wild side

Opowiadanie właśnie ukazało się na stronie pisma, okraszone na końcu bardzo miłym komentarzem Redaktora Naczelnego ;-) Po prostu nie wierzę, że tu chodzi o mnie!

W późniejszym czasie tekst ma się ukazać w wersji papierowej pisma. Dla mnie to wspaniała wiadomość. Czuję, że wszystko nabiera sensu.