29 września 2015

Napisał do mnie Prezydent Bydgoszczy

Eksperyment odważny i nowatorski.
Dobra literatura.
Zdecydowany i odważny krok.

Tako rzecze o antologii Autostop(y) Prezydent Bydgoszczy* i składa na moje ręce osobiste podziękowania.

Dumna, dumna, dumna!


* Już dawno uważałam Bydgoszcz za najfajniejsze miasto w Polsce ;-)

Wpadnij też na FB fanpage K.A. Kowalewska

23 września 2015

Tydzień przed MFO

Dokładnie za tydzień rozpocznie się moja przygoda z Międzynarodowym Festiwalem Opowiadania. 


Ponieważ jestem jedną z piętnastu osób nominowanych do nagrody głównej w konkursie pod hasłem "Obiecaj", oprócz festiwalowych spotkań z autorami, czeka mnie wiele innych atrakcji.

Co dokładnie?

Począwszy od środy, od rana do popołudnia, ja i pozostałe 14 osób będziemy uczestniczyć w warsztatach pisarskich prowadzonych przez krytyczkę literacką i pisarkę Ingę Iwasiów oraz poetę, tłumacza Dariusza Sośnickiego, który jest jednocześnie redaktorem pokonkursowej antologii Obiecaj. Nawiasem mówiąc, współpracę z redaktorem wspominam świetnie. Wiele się nauczyłam, wiele sobie uświadomiłam i obym częściej miała przyjemność pracować z takim fachowcem.

Prawdziwą gratką będą organizowane specjalnie dla nas zamknięte spotkania z gośćmi festiwalu. Będziemy mogli zadawać im pytania. Może macie pomysł na coś bardziej odkrywczego, niż: kiedy postanowił pan zostać pisarzem albo jak pan sobie radzi z brakiem weny?

Popołudnia i wieczory zapełnią otwarte dla wszystkich festiwalowe atrakcje, czyli panele dyskusyjne, spotkania z autorami, odczyty. Jeśli będziecie akurat we Wrocławiu, można posłuchać, co mają do powiedzenia takie osoby, jak Jakub Żulczyk, Filip Springer czy Jacek Hugo-Bader (plus wielu innych autorów z Polski i z zagranicy). Wstęp wolny.

W środę 30-go września, o godzinie 18:00 w Galerii BWA Dizajn, ul. Świdnicka 2-4, odbędzie się premiera antologii Obiecaj, podczas której będziemy czytać fragmenty naszych opowiadań. Będzie można też kupić książkę. Każdy z nas dostanie w łapę dyplom i parę ufundowanych przez sponsorów książek. Dla mnie bomba.

Najważniejsze wydarzenie będzie miało miejsce w sobotę, 3-go października, w Starej Plebanii, plac Nankiera 17, kiedy to o godzinie 18:00 jeden z nominowanych w konkursie zainkasuje 5 000 PLN nagrody głównej. Mam pewien oczywisty typ, ale nie chcę zapeszyć ;-)

Tymczasem okładka antologii wygląda tak. Jakieś uwagi? Oszczędna, jak zwykle. Patriotyczna?


 W środku znajdziecie bio całej nominowanej do nagrody piętnastki, nasze odpowiedzi na pytania dotyczące sztuki pisania opowiadań i ulubionych twórców krótkich form oraz piętnaście opowiadań, w tym Syndrom sztokholmski Magdy Niziołek-Kiereckiej, zwyciężczyni poprzedniej edycji konkursu i mojej kumpeli z Autostop(y). Szczególnie cieszę się na to spotkanie i spędzony z Magdą czas. 

Ponieważ dostanę identyfikator prasowy, spodziewajcie się obszernej relacji reporterskiej.

Rany, został już tylko tydzień!

Wpadnij też na FB fanpage K.A. Kowalewska

4 września 2015

Nie mam przyjaciół

Kiedy jest ciepło, chodzę do pracy na piechotę. To pięć kilometrów w prostej linii, mogę podczas drogi poczytać książkę, a kiedy dotrę na miejsce, czuję, że zasłużyłam sobie na śniadanie. Spacer odbywa się wzdłuż ruchliwej ulicy. To jedyny minus. Wolałabym chodzić malowniczą wiejską drogą. Ale mniejsza z tym.

Jeśli nie czytam, podsłuchuję ludzi. Nigdy nie wiadomo, co może się przydać do powieści. Mijając wczoraj pewne gimnazjum, ujrzałam dziewczynkę opartą o ogrodzenie. Wyglądała normalnie, jak każde dziecko w jej wieku: trampki, legginsy, luźna koszulka z napisem, modne okulary, tzw. "kujonki". Była smutna. Może nie smutna, ale patrzyła nieobecnym wzrokiem, była myślami gdzie indziej. W każdym razie nie wyglądała na uczennicę, która wyczekuje spotkania z koleżankami. Po prostu tam stała.

Przede mną szły trzy dziewczyny. W podobnym wieku, co tamta. Pewnie uczyły się w tej samej szkole. Były tak samo zwyczajne. Miały tylko inny temperament. Szły, śmiejąc się, dokazując, rozpuszczone włosy fruwały dookoła ich głów. To taki typ dziewczyn, które nie potrafią usiedzieć w ławce. Trzeba je stale uspokajać.

Kiedy zrównały z dziewczyną opartą o ogrodzenie, jedna z nich powiedziała:

- Cześć! Idziesz do szkoły?

Tamtą jakby zatkało. A może potrzebowała czasu, żeby wrócić myślami do tu i teraz. W końcu wycedziła:

- Nie...

Dziewczyny minęły ją i roześmiały się w głos. Że trzymałam się blisko, usłyszałam jak jedna mówi do pozostałych:

- "Cześć! Jestem dziwna i nie mam przyjaciół."


Nie wiem, czy dziewczynka pod płotem to słyszała. Mam nadzieję, że nie. Nie wiem, dlaczego w ten sposób ją oceniły. Znały ją? Może. Nie przypominam sobie jednak, byśmy w czasach szkoły w ten sposób wyrażali się o dzieciakach, które wyglądają normalnie, jak wszyscy. Nie będę udawać, że nie bywaliśmy wobec siebie okrutni. Zazwyczaj obrywało się dzieciakom w jakiś sposób wyróżniającym się z tłumu, zazwyczaj wyglądem. Bywaliśmy nieprzyjemni, ale i tak nie wykluczaliśmy nikogo z towarzystwa. Nie wiem, może to domena małej, wiejskiej szkoły?

Tamta dziewczyna wyglądała całkowicie przeciętnie. Niczym nie różniła się od przechodzących obok koleżanek, oprócz tego, że była zamyślona. Nie rozmawiała z nikim, bo nikogo obok niej nie było. Gdyby zaczęła mówić do siebie, to dopiero byłaby pożywka do złośliwości! 

Zastanawiam się, jak trzeba teraz wyglądać, kim trzeba być, ile trzeba z siebie dawać, jakie umiejętności aktorskie należy opanować, żeby uznali cię za swojego, żeby nie śmiali się za twoimi plecami. A może poruszyła mnie ta scena, bo sama byłam milczącym dzieckiem, które, zamiast biegać po korytarzach, wolało poczytać książkę czy posłuchać walkmana. Nie czułam wtedy, żeby ktoś się ze mnie śmiał. A może robili to dopiero, gdy minęli mnie opartą o ogrodzenie?

Wpadnij też na FB fanpage K.A. Kowalewska