21 września 2014

Ratunku! Gdzie mój notes?!

Zdarzyło ci się kiedyś odczuć nagłą potrzebę pisania, gdy akurat nie masz pod ręką żadnego notesu?

Nie mam na myśli sytuacji, gdy musisz np. szybko zapisać czyjś numer telefonu. Do takich celów służą w dzisiejszych czasach nieocenione smartfony z ich nieocenioną możliwością pisania notatek. Chodzi mi o tę przełomową chwilę, gdy przyjdzie ci do głowy kluczowa scena, błyskotliwy dialog, idealne rozwiązanie akcji i wiesz, że jeśli natychmiast tego nie zapiszesz, utracisz to bezpowrotnie.

Znany dylemat? U mnie zdarza się często. Nie raz mój wewnętrzny narrator przekazuje mi wyśmienitą scenę przygodową głosem Harrisona Forda albo Seana Connery'ego. Czuję te emocje i wyraźnie słyszę każde zdanie. Tyle że... akurat jestem w sklepie albo w wannie. I kiedy w końcu złapię kartkę i długopis, scena już nie jest taka jak wcześniej, już trochę kuleje, ale niestety jest za późno. Nie potrafię jej odtworzyć w 100%. Szkoda, że nie wymyślono dotąd wewnątrzustrojowych dyktafonów.

pisanie

Elif Shafak w Czarnym mleku miała podobną przygodę. Płynęła statkiem i poczuła nieodpartą potrzebę zapisania myśli, ale zorientowała się, że gdzieś zostawiła notes:

Teraz, gdy zauważyłam brak notesu, nie mogę myśleć o niczym innym poza pisaniem. Przypuszczam, że przejawiam skłonność do utrudniania sobie życia. Gdybym miała skrawek papieru, prawdopodobnie nie odczuwałabym tak silnej potrzeby kreślenia liter właśnie w tej chwili. Ale skoro go nie mam, m u s z ę pisać.
Elif Shafak. Czarne mleko. Wydawnictwo Literackie, 2011, s. 31.
 
Stanęło na tym, że rozejrzała się po pasażerach i spytała o kartkę pewnego mężczyznę, który wyglądał na sprzedawcę, więc na pewno MUSIAŁ mieć w torbie coś, na czym można pisać. Na szczęście dla Elif miał. Shafak spisała wówczas swój manifest, który weryfikowała na kolejnych kartach powieści.

Ja, po kilku podobnych przygodach, zawsze noszę przy sobie notes i ołówek automatyczny. Mam je nawet w kolejce do lekarza. Zwłaszcza w kolejce do lekarza.

Chcesz usłyszeć na koniec coś zabawnego? Właśnie się obudziłam. Jest godzina 5:23 rano. Jest jeszcze ciemno. Poczułam nieodpartą potrzebę napisania tego posta. Na szczęście kartki, notesy, ołówki i długopisy mam rozsiane po całym mieszkaniu.

A teraz skończyłam pisać, co chciałam, więc... dobranoc. Posta przepiszę później :-)

2 komentarze:

  1. uwielbiam Twoje nawiązania do Elif. Może dlatego, że sama ją bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze, że czytam "Czarne mleko" po raz drugi i odnajduję nowe ważne spostrzeżenia!

    OdpowiedzUsuń

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)