19 listopada 2014

Honor kryminału uratowany

Trzeciego listopada umieściłam na blogu apel Czytacze na pomoc. Pojawiło się sporo obiecujących propozycji książkowych.

Jedną z nich był Czarny dom Petera Maya, który właśnie skończyłam czytać.

Znacie moje zdanie na temat kryminałów. Nie przepadam za nimi. Ich suchość i schematyczność sprawia, że z mam ochotę przerzucić się na Norę Roberts. Na szczęście Czarny dom przełamał złą passę. Spodobał mi się i z przyjemnością go polecam.

Akcja rozgrywa się na szkockiej wyspie i jest to jedna z zalet powieści. Autor doskonale poradził sobie z opisaniem wyspiarskiego klimatu, charakterystycznych cech społeczności, podejścia do religii, moralności, problemów w szkole, z rodzicami, rozrywek, sposobu załatwiania spraw. Opisał również pewien ważny dla mieszkańców miasteczka rytuał, o którym nie będę opowiadać. Sami przeczytacie.

Opowieść prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony policjant Fin, który dawno przeprowadził się na ląd, wraca na rodzinną wyspę, by rozwikłać zagadkę morderstwa, jak się wydaje, powiązanego z innym, w sprawie którego prowadził śledztwo. Fin spotyka się ze znajomymi z dzieciństwa i obserwuje, jakie zmiany zaszły w miasteczku i ludziach, których kiedyś znał.

Równolegle Fin prowadzi pierwszoosobową opowieść o swoim dzieciństwie na wyspie. Czytelnik ma okazję poznać i porównać jego przyjaciół sprzed lat z tym, jak wyglądają i zachowują się obecnie. Poznają też szereg sytuacji, w jakich znalazł się Fin i jakie doprowadziły go do punktu, w którym jest obecnie. Jego historia nie jest różowa.

Warto przeczytać tę książkę z wielu względów. Nie tylko dla świetnego opisu wyspiarskiej społeczności, dla wielotorowej, wciągającej, stopniowo rozwijanej opowieści, pełnej zwrotów akcji, trudnych momentów i dylematów, ale i choćby dla płynnego warsztatu autora, dzięki któremu czujemy zapach wody, bryzy, słyszymy krzyk ptaków, wyobrażamy sobie zmurszałe od deszczu deski, kobiety ze zniszczonymi włosami i sprawiających problemy nastolatków.A najbardziej dla zaskakującej końcówki. Kilkakrotnie!

Takie kryminały mogę czytać i chętnie sięgnę po drugi tom trylogii. Dzięki, Jaśku ;-)

Uwaga: powieść tę czytałam w oryginale, więc nie wypowiadam się na temat polskiego tłumaczenia. Z reguły jednak nasi tłumacze wykonują kawał świetnej roboty, więc nie mam żadnych obaw.

Czytaliście Czarny dom Maya? Podobał wam się?

2 komentarze:

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)