3 listopada 2014

Czytacze na pomoc!

Mam od jakiegoś czasu problem. Nie wciąga mnie większość książek, które próbuję czytać. Odkąd przyjęłam zasadę nieczytania na siłę, zrobiło się jeszcze gorzej. Porzucam je po 50 stronach, po rozdziale, ba! po kilku kartkach!

Co gorsza, to książki z polecenia. W większości z polecenia osób, które bezbłędnie trafiają w mój gust.

Dlaczego więc smutny los odrzucenia spotkał tylu autorów?

Ake Edwardson - kolejna nieudana próba zbratania się z kryminałami. Wydał mi się zbyt suchy.
Patricia Cornwell - i znów, ale jakiś dziwny początek.
Wiesław Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli" - ale cssso? Żheee mi sjeee pszysnęłoo?
Anne Bronte "Lokatorka Wildfell Hall" - próba powrotu do klasyki. Krzyczałam z przerażenia, przedzierając się przez chaszcze kwiecistej mowy.
Graeme Simsion "Projekt Rosie" - fajne... przefajnowane.
Jonathan Safran Foer "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" - artystyczna proza. Nie rozumiem sztuki.
John Grisham "Bractwo" - próba powrotu do normalności. Dlaczego przerzucałam kartki rozdziałów, które dotyczyły więziennych rozpraw?



Teraz prośba do was. Naprawdę wielka prośba. Mam sporo czasu na czytanie, a coraz mniej książek do wyboru. 

Pomóżcie! Polećcie książki, które wywołały u was efekt "łał", bo nie mam nawet o czym pisać recenzji.

3 komentarze:

  1. Nikt już nie lubi wielosłownych powieści z XIX wieku?:-(
    To może współczesne o XIX wieku: "Kamienne twarze, marmurowe serca" Rafał Dębski? Krótsze zdania i rozdziały, trochę szpiegów i zagadki, Mickiewicz i Słowacki jako postacie drugoplanowe:-)
    Ale przyznaję, że efektu "łał" też dawno nie doświadczyłam, dobrze jest jak losy bohatera mnie obchodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, może za dużo książek już przeczytałyśmy? ;-)
      Dzięki za Dębskiego. Dopisuję do listy.

      Usuń
  2. Kawalkada literatury Waldemara Łysiaka. Rzecz o kryzysie literatury.

    OdpowiedzUsuń

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)