9 marca 2015

Jak dotknął mnie palec boży

Zaglądam do słownika...
Palec boży: zjawisko poczytywane za znak interwencji sił nadprzyrodzonych.

 

Nie wiem, czy dotknął mnie Anansi, Manitou, Quetzalcoatl, Jahwe, Wisznu czy Sziwa, a może wszyscy naraz, w kolejce WKD relacji Grodzisk - Warszawa poczułam działanie sił nadprzyrodzonych. Stało się coś niezwykłego. Ktoś wlał do mojej głowy gotowe opowiadanie i nie pozwolił przerwać, póki go z siebie nie wypisałam. 

 

opowiadanie K.A. Kowalewska 
Dla takich chwil zawsze noszę przy sobie ołówek i notes. Dla takich chwil warto żyć - że pojadę wyświechtanym frazesem.

Pewnego dnia w jakimś niewyjaśnionym transie najpierw sporządziłam, a potem uporządkowałam notatki i przystąpiłam do pisania opowiadania. Siłą zagnałam się do spania o 1:30. Następnego dnia to samo. Trans, dopisywanie kolejnych wydarzeń i przepisywanie z kartek na komputer. Tekst wylewał się ze mnie nosem i uszami. Skończyłam, a tu... o 2200 znaków za dużo względem limitu opowiadania na konkurs.

Kolejny dzień: karczowanie zbędnych słów. To etap, który robi dobrze tekstowi, ale bardzo niedobrze autorowi. Autor wolałby bowiem zostawić każde, jego zdaniem, idealne słowo tekstu, nad którym tyle pracował. Ale wycinka zakończyła się sukcesem z kilkuznakowym zapasem.

Sczytałam gotowy tekst tylko siedemset osiemdziesiąt sześć razy. Wysłałam go do Kasi Sikory. A ta co? Rzuciwszy na opowiadanie swoim wnikliwym, ekonomicznym okiem, wypunktowała podstawowy błąd mojego na wskroś humanistycznego sposobu myślenia. Jednym słowem: dołożyła mi drugie tyle roboty. Ale trafiła w sedno. Byłabym frajerką, gdybym jej nie posłuchała. Moje pogotowie tekstowe pomogło wyleczyć pacjenta, trochę postraszyło jakimś algorytmem (brr!), ale to był żart, to był tylko żart. Dzięki Kasi realia opowieści stały się jeszcze bardziej realistyczne.

Opowiadanie leży teraz i odpoczywa pod palmami. Niebawem zrzucę je z leżaka i przesieję przez kolejne sito. Czy nadal będzie mi się podobać? O rany, co za napięcie! A czytelnikom?! Strach pomyśleć!

Kiedy już uspokoję skołatane nerwy, wyślę opowiadanie na konkurs. Będę spoglądać w niebo z nadzieją, że któryś z wyżej wymienionych Najwyższych wskaże jurorom palcem, które opowiadanie ma wygrać ;-)

16 komentarzy:

  1. Będzie dobrze. Wierzę, że Ci się uda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No postaram się no ;-)
      Tylko zainteresowanie konkursem znikome, więc boję się, że to będzie żaden wyznacznik sukcesu ;-)

      Usuń
  2. Kasiu, jeśli chodzi o TEN konkurs, to: uspokój emocjonalność, ściągaj to opowiadanie z leżaka, przesiewaj i wysyłaj! Bo oddźwięk na razie TAM mizerny...

    H.B.S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, no właśnie ten oddźwięk mnie dziwi. Może ludzie za mało zgłodnieli za nowym konkursem? Nie wiem. Ale do tej pory tak znikomego zainteresowania jeszcze nie było. Postanowiłam trochę przetrzymać to swoje. Nie zaszkodzi mu to, a odnoszę wrażenie, że opa wstawiane później cieszą się większym zainteresowaniem. Tak że tym razem kalkulacja ;-)
      A Ty coś piszesz na TEN konkurs?

      Usuń
  3. JUŻ napisałam. W przeciwieństwie do Ciebie jestem "pośpieszna". Złapać pomysł, poukładać w głowie, zapisać, prawie bez sczytywania wysłać - i mieć z głowy. PRAWDZIWY PISARZ na pewno tak nie postępuje. Ale ja jestem domowa. ;)
    Też mnie zastanawia słaby oddźwięk. Widać formuła już się wyczerpała. Albo może wszyscy tak jak Ty przetrzymują i kalkulują.
    Wysyłaj, bo chcę przeczytać COŚ DOBREGO! :)
    /H./

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę się zabrać za czytanie. No wyślę niebawem, bo jeszcze zapomnę przed terminem ;-)

      Tylko coś mnie martwi, że konkurs zostanie odwołany z powodu małej liczby zgłoszeń.

      W ogóle niewiele też osób komentuje. A jeśli chodzi o wstrzymywanie wysyłki, to może ludzie uważniej sczytują, poprawiają, bo można tylko jedno?

      Usuń
  4. Z pewnością tak - i jeszcze pożałuję, że tak mi się śpieszyło. ;) Oraz mam podobne obawy jak Ty.
    Ludziom się już nie chce komentować, zresztą sporo Was jest teraz czym innym zajętych, nie mają czasu. Ale się boję, że się zużyło i se ne vrati. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu ja też opka wysłanego na ten konkurs pisałam "w drodze." Wysłałam i oddźwięk jak mówisz mizerny. Mało ludzi wysyła, komentarzy jak kot napłakał. Trudno co zrobić:) Pozdrawiam i czekam na Twoje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zabieram się za czytanie :-)
      Oby nastąpiło jeszcze jakieś ożywienie.

      Usuń
  6. Ach, jak ja bym chciała, by coś mojego poleżało teraz pod palmami:) I żeby się ze mnie tak wylewało nosem;) TEN konkurs rzeczywiście jakoś nie chwycił, ale dziewczyny - macie większą szansę na zwycięstwo;)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, Asia, ja jest mało konkurencji, to sukces tak nie smakuje.

      Usuń
  7. Kasia,

    Jeszcze raz przepraszam za te algorytmy! To był żart, ale dowcipkować też trzeba "umić";)
    A co do konkursu, mam wrażenie, że to ograniczenie do jednego opowiadania na osobę psuje statystyki. Oj, znów to robię, żartuję znaczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, moje najgorsze nocne koszmary, to kiedy ktoś każe mi coś przeliczyć! Jeszcze jeden taki żart z Twojej strony i będę się bała zasnąć ;-)

      Usuń
  8. Już nie będę sobie tak żartować. Obiecuję. Ale gdyby kiedykolwiek mi się wymskło, możesz się rewanżować zagadką interpunkcyjną. Wtedy ja też nie usnę i będziemy kwita;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam całą książkę na temat kruczków inteprunkcyjnych, więc uważaj ;-)

      Usuń

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)