28 października 2014

Zdążyć przed katastrofą budowlaną

Mieszkasz w kawalerce i pochłaniasz książki chochlą? Nie potrafisz minąć księgarni, nie wchodząc do środka? Tak tylko, pogapić się, powąchać, dotknąć. A następnie wynosisz minimum trzy nowe zdobycze. A potem zabierasz je do domu i... tak, jesteś o włos od katastrofy budowlanej.

Książki sypią ci się na głowę. Na regałach poustawiane są w dwóch rzędach, u góry, z boku i jako podpierające regał filary (zbyteczne). Ustawiasz wieżyczki na podłodze. Już dawno nie widziałeś dywanu. Wczoraj potknąłeś się o Grishama. Dziś nie możesz znaleźć ostatniego Kinga. A przecież gdzieś tu był. Gdzieś między Shafak i Gretkowską. A może chował się za Hemingwayem?

Partner grozi ci eksmisją. Grozi paleniem książek na stosie. "One są wszędzie! Weź coś z tym zrób!!!" A ty rozkładasz bezradnie ręce, bo niby co masz zrobić, skoro lubisz czytać? Biblioteki, owszem, są fajne, ale nie mają na składzie nowości.

Nie załamuj się. Mam dla ciebie rozwiązanie. Z chwilą, gdy znalazłam się w twoim położeniu, uruchomiłam kilka szarych komórek i oto w moim przedpokoju, tuż pod sufitem znalazły się dodatkowe półki. A teraz przejdź się po mieszkaniu i pomyśl, ile takich pięter mógłbyś zainstalować w swoim przedpokoju? I salonie, kuchni, sypialni...


To jak? Do roboty? Znam świetnego fachowca, który potrafi takie półki zrobić i zamontować. Tak, wiem, miałam ułatwione ;-)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)