29 sierpnia 2014

Nie pokazuj jak piszesz, a powiem ci, czy odniesiesz sukces

Z mojego doświadczenia wynika, że osoby, które piszą, starają się, pocą nad stronami, bardzo nisko oceniają swój talent, najlepiej pisaliby do szuflady i nigdy nie pokazywali tego, co wyszło spod ich pióra, bo krytyka zniszczyłaby ich kruche ego, wbiła w serce dziesięć tysięcy ostrych sztyletów.

Ba! Sama należałam do tego grona, dlatego się mądruję. Coś się jednak zmieniło. Broń boże, nadal nie śmiem nazywać się pisarką. Może jak opublikuję pięć powieści (bez współfinansowania), może jak zarobię na pierwsze mieszkanie (znaczy drugie, ale pierwsze z pisania).

Dusze artystyczne, kreatywne to introwertycy, którzy bardzo boją się zranienia. Nie wszyscy, ale moje obserwacje w najbliższym gronie koleżanek, dla których pisanie jest życiową pasją, to potwierdziły.

Daleko mi jeszcze do pełnej pewności siebie, ale zrobiłam duży postęp i jako niewiele znacząca osoba, zupełnie nikt w galerii autorytetów, mogę powiedzieć, co mi pomogło. A nuż pomoże i tobie.

początkujący pisarze
Źródło: New Old Stock


Po pierwsze mam u boku kogoś, kto potrafi postawić mnie do pionu, nauczył dystansu do siebie i jest mistrzem szydery z mojej osoby. Jego karykaturalne pantomimy moich zachowań sprawiają, że jeszcze przez tydzień śmieję się na samo wspomnienie.

Po drugie sport. Nic nie hartuje tak jak sukcesy i porażki sportowe. Do tego obracasz się w gronie ludzi, z których niektórzy są naprawdę zdeterminowani, liczy się dla nich tylko zwycięstwo, nie zastanawiają się nad zaletami i wadami tego, co robią, nie rozkminają życia, tylko idą do przodu jak tarany, nie oglądając się za siebie. Bo mają konkretny cel. Mają swoją misję. Mogą posłużyć jako wzór do naśladowania. Przynajmniej częściowo. Ja np. zaczęłam myśleć: "Hmm, też czasem mogłabym chcieć wygrać." I nawet zaczęło mi się to udawać. Małymi kroczkami...

Po trzecie zbieranie doświadczenia. Pisanie opowiadań na konkursy, pisanie do gazet, portali. Wysyłanie tekstów znajomym, ale i takim, którzy nie boją się powiedzieć, co naprawdę myślą, ale i potrafią powiedzieć to w sposób, który nie rani. Tacy ludzie naprawdę istnieją. Sprawdziłam wszystkie metody. Cenna korzyść to budowanie coraz mocniejszego pancerza obronnego. Teraz jakiś negatywny komentarz to po prostu nie pierwszy i nie ostatni negatywny komentarz, który spływa po mnie jak po kaczce. No i co? Są tacy, którym się podoba. Skupię się na nich. Skupię się też na tych radach, które mnie nie dobijają, a pozwalają się rozwijać. Dzięki którym czuję, że moje teksty stają się lepsze.

Poza tym komentarz nie dotyczy mnie, Kasi, tylko ktoś po prostu wyraził swoją opinię, że bohater opowiadania go nie urzekł albo zakończenie nie spełniło jego oczekiwań. Albo wykorzystasz tę informację w przyszłości, albo zrobisz z nią co chcesz. Twój wybór.

Na koniec, wydawnictwo postanowiło wydać moją książkę. Chyba nie może być tak źle ;-) Haha, oczywiście nie byłabym (dawną) sobą, gdybym nie zareagowała w pewien sposób na pewną propozycję. Otóż mój klub książki zaproponował (luźno), żeby moja powieść była omawiana na jednym ze spotkań. Myślałam, że zemdleję! Prawdopodobnie w ogóle nie stawiłabym się na spotkanie, spaliwszy się ze wstydu, że ludzie, których znam, czytali moją książkę, tzn. męczyli się nad nią, teraz będą o niej mówić i będą się starali być mili, żeby mnie nie urazić. Hahaha :-) Nigdy w życiu!

Przeczytałam ciekawy tekst Jane Friedman - Amerykanki, która od 15 lat pracuje w branży wydawniczej i udziela na swojej stronie wielu ciekawych porad.

W jednym z artykułów poruszyła temat aspirujących pisarzy, którzy zastanawiają się nad tym, czy są w stanie odnieść sukces. Zazwyczaj proszą o przeczytanie ich tekstu i wyrażenie opinii na tej podstawie.

Friedman zauważyła, że zdarza się, iż pisarzom brakuje pewności siebie i nawet, jeśli ktoś pochwali ich prozę, otucha będzie powierzchowna i chwilowa. Pisarz potrzebuje wewnętrznego płomienia, czegoś, co da mu pewność na długi czas.

Amerykanka podała interesujący przykład pisarki Jeanne Bowerman znajdującej się dopiero na początku pisarskiej drogi. W trakcie rozmowy Friedman stwierdziła, że Jeanne na pewno odniesie sukces. Przy czym nie przeczytała ani słowa jej prozy.

Zdaniem Friedman Jeanne posiada pewne cechy, które gwarantują sukces:
    1. Szuka i szanuje opinie mądrych ludzi (BEZ niechęci i postawy obronnej)
    2. Kocha pisanie i znaczenie tego, co robi (NIE skupia się na natychmiastowych korzyściach)
    3. Wystarczy jej to, czego się nauczyła (NIE musi natychmiast publikować i być sławna)
    4. Korzysta z każdej możliwości rozwoju (NIE jest oporna na zmiany)
    5. Sprawuje kontrolę nad własnym losem (NIE czeka, aż ktoś ją odkryje)
    Według słów Friedman Jeanne na pewno przeżyła różne porażki, zdarzało jej się nie zgadzać z opiniami innych. Jednak brała pod uwagę każdą możliwość, korzystała z szans, zapamiętywała przydatne lekcje i ignorowała to, co jej nie odpowiadało.

    Jane Friedman wyraziła nadzieję, że pisarze nie będą jej już prosić "Przeczytaj to i powiedz, co mam robić", ale powiedzą "Oto moja misja, co mogę poprawić, jak mogę się rozwijać?"

    Otóż to.

    2 komentarze:

    1. no to powiem Ci, że mimo, iż kruche to Twoje ego, to odniesiesz sukces. Dobrze, że nie poddajesz się i idziesz jak taran. Jak już wspomniałam bywa to dla mnie niezłą inspiracją.

      A co do tekstu, to do tej garści rad dorzuciłabym jeszcze otaczanie się podobnymi ludźmi. Ci, którzy ciągną w dół niestety znajdują się już poniżej. Nie ma więc sensu do nich równać :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Cieszę się, że mamy siebie, że tak powiem. Wzruszyłam się :-)

        Usuń

    Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)