6 sierpnia 2014

Kariera na stercie śmieci, czyli "Zawsze piękne" Katherine Boo


Autor i tytuł: Katherine Boo. Zawsze piękne
Klasyfikacja: wizyta w slumsach Bombaju
Moja ocena: 5/6
Treść: przeczytaj tutaj


Co myślę o tej książce? 

Segregatorzy śmieci, nauczycielka bez wykształcenia, ta, która za drobną opłatą załatwi wszystko, kobieta bez nogi, która po kłótni z sąsiadką oblewa się benzyną i podpala, wielbicielka skoków w bok, chłopak marzący o iPodzie, skorumpowana policja, nietykalni i eunuchy, kelner, któremu nie wolno patrzeć w oczy to bohaterowie powieści Zawsze piękne.

Za ogrodzeniem lotniska

Żyją w slumsach pod Bombajem, za ogrodzeniem międzynarodowego lotniska, na stercie śmieci, w obawie przed wjazdem buldożerów, w chatach z brezentu lub cegieł z przewagą piasku, sprzeczają się o religię, o zasady, o hałas i krzywą półkę, lecz przede wszystkim starają się przetrwać.

Niektórzy marzą o ziemi poza granicami slumsów, karierze w polityce, w hotelu, o studiach, o otwarciu szkoły i aby zamiast mętną wodą, być krystalicznie czystą kostką lodu. Kłótnie, pomówienia, agresywna policja, niedotrzymujący słowa politycy stoją na drodze mieszkańców do szczęścia.

Ktoś usłyszy

Autorka spędziła z nimi kilka lat. Początkowo stanowiła widowisko, ale po kilku miesiącach miejscowi przestali ją zauważać. Rozmawiała, fotografowała, kręciła filmy. Pomagały jej dzieci, których opowieści najmniej naznaczone były kłamstwami i wstydem. Dorośli również uczestniczyli w jej dziele, z nadzieją że świat o nich usłyszy i pomoże.

Dystans

Według mnie książka stoi na pograniczu powieści i reportażu. Z jednej strony poznajemy losy konkretnych osób, uczestniczymy w ich sukcesach i porażkach. Z drugiej reporterska dbałość o fakty i detale, odsuwająca emocje, stwarzała dystans, przez który nie potrafiłam kibicować bohaterom z taką intensywnością, jak gdyby byli bohaterami typowej powieści obyczajowej.

Zawsze pięknie polecam wielbicielom reportażu i chcącym zgłębić Indie poza studiami Bollywood i aśramami.

Ulubione cytaty

Cieszył się, że Mirczi wyrósł tylko na lenia, a nie na aroganta czy narkomana.

2 komentarze:

  1. Taki reportaż ma swoje dobre strony. Pozwala na refleksję bardziej obiektywną niż gdy włączają się emocje i kibicowanie komuś. W tym sensie to lektura rozwojowa dla samego siebie, bo założę się, że świat nie pomógł ;)
    Poza tym celna uwaga z dzieciakami których uwagi nie były naznaczone kłamstwami i wstydem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony masz rację. Ale z drugiej, gdy czytałam którykolwiek zbiór reportaży Tochmana, to potem parę dni musiałam psychicznie odpoczywać. A tu takich odczuć w ogóle nie było.

      Usuń

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)