22 sierpnia 2014

Czy sieciówka jest dobrym miejscem do pisania?

Jeśli nie masz ukochanego dębowego biurka, wypasionego sprzętu ani w ogóle jakiegokolwiek pisarskiego kąta w domu, musisz szukać alternatywnych rozwiązań.

Czy sieciówka to dobry wybór?

Miałam kiedyś treningi na 18:45 na Żoliborzu. Pracuję na Mokotowie do 16:00, mieszkam jeszcze kawałek dalej w stronę Ursynowa i najgłupszą rzeczą, myślę że całkiem logicznie, wydawało mi się wracanie do domu, by przysiąść chwilę na kapanie, spakować torbę i wyjść. 

Dlatego brałam sprzęt ze sobą i po wyjściu z pracy kierowałam się gdzieś w stronę hali, ale nie do miejsca przeznaczenia, bo co to za przyjemność siedzieć w korytarzu, w którym echem odbija się radio ciecia. Raz to przetestowałam i rozbolała mnie głowa.

Zazwyczaj zaszywałam się więc w KFC na rogu al. Solidarności i Jana Pawła. Obowiązkowo notes, ołówek, wszelkie potrzebne pisarskie narzędzia i polowałam na miejsce na antresoli. 

Jest tam taka mała antresola. Z tego, co pamiętam na 4, może 6 stolików. Po obu stronach stolików są całkiem wygodne fotele zdolne pomieścić półtorej osoby. Idealnie. Można się rozwalić, mało ludzi wokół, nikt się nie przysiądzie. A, no i jest wolny fotel na torbę z gratami sportowymi, a nie lubię, kiedy mi się brudzi.

Muzyka? Jakoś mi nie przeszkadzała. Nie wiem, może nie puszczają jej zbyt głośno. A w razie gdyby, mogłam wziąć słuchawki i włączyć coś swojego na komórce. Słuchawki pchełki idealnie sprawdzają się w takich sytuacjach, ponieważ nie dość, że rozbrzmiewają twoją, czyli znośną, muzyką, to izolują dźwięki z zewnątrz. Uwaga: nie wolno słuchać zbyt głośno, żeby nie uszkodzić sobie słuchu. Jest taka zasada: jeśli słyszysz muzykę gościa, który stoi nieopodal, znaczy że na starość będzie się po sto razy dopytywał: "Możesz powtórzyć?"

W KFC powstały lepsze i gorsze teksty, ale mam to tego miejsca sentyment. Z braku laku działało naprawdę inspirująco. Nie jestem wybredna i nie potrzebuję do pisania w restauracji perliczki ani prywatnej loży. Przy okazji raz na jakiś czas (bo przecież nie co tydzień ;-) ) mogłam wsunąć ukochanego Twistera i podpatrywać ludzi. A nuż ktoś poda mi na tacy temat na opowiadanie. Takiej czerwonej, plastikowej.

A wy macie jakieś swoje ulubione pisarskie miejsca w mieście?

gdzie pisać
źródło: Picjumbo


2 komentarze:

  1. Heh, nie mam takiego miejsca, ale zachciało mi się twistera ;)

    OdpowiedzUsuń

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)