19 lipca 2014

Zadie Smith pisała o mnie

Zanim posypie się na mnie grad oskarżeń o megalomanię, pozwólcie, że wyjaśnię, iż nie mam zamiaru nabierać was tutaj, że Zadie Smith jest moją koleżanką, ani nawet, że kiedykolwiek złożyła autograf na książce, którą trzymałam w drżących rękach, czy że czyściłam jej buty w czasach, gdy pracowałam w Londynie (co, dla ścisłości, nie miało miejsca). 

Chodzi o to, że Zadie Smith napisała eseje o literaturze, które przeczytałam dawno temu i które są moją życiową, nie!, pisarską wykładnią. A jeden z nich nazywał się "Sztuczki warsztatowe". I pada w nim taki oto fragment:

Niedawno, siedząc przy kolacji obok młodego portugalskiego pisarza, powiedziałam mu, że chcę przeczytać jego pierwszą powieść. Chwycił mnie za rękę szczerze przerażony: "Błagam, nie! Czytałem wtedy tylko Faulknera i byłem kompletnie wyprany z poczucia humoru. Boże, ja byłem zupełnie innym człowiekiem!"

Aha! No tak. Wiecie, co mam na myśli? Otóż do niedawna, niemal za każdym razem, gdy ktoś zwracał się do mnie mniej więcej w ten sposób:

- Ty piszesz! Pokaż mi jakieś swoje opowiadanie!

reagowałam apopleksją. Najczęściej wydawałam z siebie mentalne:

- Aaaaa!!! 

i symbolicznie uciekałam w popłochu. Realnie: zmieniałam temat.

Ale wiecie co? To się zmieniło. Do diabła z tym! A teraz idę na szklaneczkę melisy... ;-)

Pytanie dnia: Czy jest na tej sali jakiś początkujący/aspirujący pisarz, który myśli(-ał) tak samo? Albo twórca czegokolwiek? Czy macie za sobą taki faulknerowski okres?

W moim przypadku granica faulknerowskiego okresu przebiega gdzieś między opowiadaniami, których się wstydzę, a tymi, których wstydzę się trochę mniej lub jeszcze się nie wstydzę ;-)

I na koniec jeszcze jedna dobra wiadomość. Zobaczcie, jak Zadie Smith podsumowała wypowiedź Portuglaczyka:

"Byłem zupełnie innym człowiekiem! - każdy pisarz tak myśli przy każdej książce. Wiem, że nowa powieść, którą ledwie zaczęłam, stanie się dla mnie obca i żenująca. Po ukończeniu każdej czekam, aż zacznę jej nienawidzić (nigdy nie musiałam czekać długo).

Jeśli to nie jest wyjątkowo pocieszające, to ja się nie znam na życiu. 

Dzięki, Zadie.

Jak zmieniłam zdanie


4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe i bardzo się zgadzam. Jeśli Zadie wyparłaby się najchętniej swoich tekstów, to co mamy powiedzieć my, szaraki. Ale widać poprawę? Widać!
    Ty, Kasiu, też odmówiłaś mi pokazania swojej powieści, pamiętasz? Dobrze, że mogłam Cię poznać poprzez konkurs, na który napisałaś zajefajne opowiadania. „Pokaż mi swój tekst, a powiem ci, kim jesteś”. W Twoim przypadku to niezły początek znajomości.
    Wczoraj skończyłam „Londyn NW” Zadie Smith. Ha! Do teraz drżę z wrażenia, kiedy przypominam sobie pewne sceny. Zadowolona czytelniczka :-) Muszę zrobić jakieś 24 godziny przerwy przed następną książką, by tę smakować do samego końca. Co mi najbardziej podpasowało? Fragmenty narracji ze strumieniem świadomości (trochę jak Twoje „O czym myślimy, gdy udajemy”, gdzie dialog powoli rozpływa się w nastroju, przenikające się wzajemnie wypowiedzi). I to, jak bardzo oddalamy się od naszych korzeni, domów rodzinnych, mimo że nie wyrzucamy ich nigdy z dorosłego życia. Niemożliwa ucieczka, która trwa u niektórych do śmierci.
    Na pewno sięgnę po polecane przez Ciebie eseje.
    Kilka innych wypowiedzi Zadie, bardzo mi bliskich:
    „We cannot be all the writers all the time.”
    „We can only be who we are … Writers do not write what they want, they write what they can.”

    Serdeczne z upalnego Londynu :-)

    P.S.
    Zdjęcie - super!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zbiór esejów mam cały poznaczony ołówkiem i kolorowymi karteczkami :-)
      Mam za to problem z jej "normalnymi" powieściami. Niby mój styl, niby ciekawe, ale po kilkudziesięciu stronach jakoś nie jestem w stanie brnąć. Ale mam "Londyn NW", więc skoro polecasz, spróbuję :-) Zwłaszcza, że mówisz, że przypomina Ci "O czym myślimy...". Ciekawe, że się tak zakochałaś w Zadie. A może i mnie się to przydarzy? Skoro mam już za sobą okres faulknerowski ;-)
      Świetne cytaty! Dodałaś u siebie? ;-)
      Pozdrawiam! U mnie też gorączka - czyli dla mnie bomba!

      Usuń
  2. Ciekawe dlaczego pociesza nas, że inni też się męczą?:) Takie poczucie wspólnoty i nie chcemy być dziwni? Ale rzeczywiście trochę to pocieszające, że inni też się trochę obawiają prezentować swoje myśli utrwalone w piśmie. Zwłaszcza jak ma się świadomość, że nasze myśli, skojarzenia, oceny ciągle ewoluują i już następnego dnia nowe myśli, spotkania i doświadczenia mogą zmienić nasze spojrzenie na coś, co tak zgrabnie ujęliśmy w zdania i nie da się już tego zmienić. A zmienne upodobania do formy, to jeszcze inna sprawa.
    Czy moja prośba o podzielenie się opowiadaniami przyczyniła się trochę do wstąpienia przez Ciebie na właściwą drogę zignorowania obaw?:) W życiu bym się nie odważyła być pisarką, więc podziwiam.
    "Londyn NW" musiałam na chwilę odłożyć ("Ości"), ale jakoś nie tęsknię. Może trzeba pomieszkać w Londynie, żeby wkroczyć w ten klimat? Jestem na wczesnym etapie, ale jeszcze nic mnie nie urzekło (w "LNW", bo w "Ościach" pływam w słowach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że jej pocieszenie wynika z tego, że pisarz to bestia bardzo wrażliwa i boi się negatywnej krytyki. I że ona jest jedną z takich osób.
      Czy teraz już wiesz, skąd moje obawy przed dzieleniem się opowiadaniami? Oczywiście nadal je mam, ale staram się oswajać małymi kroczkami. Kolejne wyróżnienia opowiadań (przyznane anonimowo, a nie przez ukochane kumpele :-) ) dodają mi punktów do siły :-) Staram się budować pancerz, uodparniać, ale nie oszukuję się, że to kiedykolwiek zadziała w 100%, taka odporność na negatywny odbiór. Oczywiście, wiadomo, nie każdego da się zadowolić i nie każdy musi mnie lubić.
      A więc odłożyłaś "Londyn NW"... Ja wcześniej odłożyłam "Łowcę autografów" i "Białe zęby" i nie dość, że nie tęsknię, to nigdy do nich nie wróciłam. Kiedyś na pewno się przemogę. Może zaskoczy po 200 stronie :-)
      W "Ościach" pływasz w słowach? Znasz moje zdanie ;-)
      Pogadamy w czwartek!

      Usuń

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)