18 lipca 2014

Tore Renberg "Człowiek, który pokochał Yngvego"

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Autor i tytuł: Tore Renberg. Człowiek, który pokochał Yngvego
Klasyfikacja: radość wspomnień trzydziestolatka
Moja ocena: 6/6
Treść: przeczytaj tutaj

Co myślę o tej książce?
 
 Że jest doskonała. Doskonała dla mnie. Wspomina czasy, w których sama żyłam, czasy walkmana, walki z systemem, naszywek z zespołami, plecaka-kostki, kraciastych koszul, pryszczy i muzyki przegrywanej z kasety na kasetę. I przeświadczenia, że to absolutnie najważniejszy okres mojego życia, że moje opinie są kluczowe dla losów świata i że prędzej umrę, niż założę jedwabną bluzkę na guziczki.

Jarle, Helge i Katrine
 
Bohaterem jest Jarle Klepp, który gra w kapeli i robi to beznadziejnie. Jego przyjacielem jest Helge, człowiek bardzo sceptyczny, który zmianę fryzury Jarlego jest gotów uznać za oddanie się w macki systemu. Dziewczyną Jarle jest Katrine, normalna tolerancyjna dziewczyna, która niestety ma pecha. W ich szkole pojawia się nowy uczeń i to zasadniczo oznacza koniec związku z Jarlem, ponieważ jej chłopak... się zakochuje.

Yngve

Yngve to trochę dziwny chłopak. Nie, to zwykły "lamus". Nosi sweterki, nie słucha żadnej muzyki i gra w tenisa. To jednak wystarcza, by zrobić na Jarle piorunujące wrażenie. 

Otworzyłem usta, chciałem coś powiedzieć, jednak szczęki zacisnęły się, jak gdyby Yngve był zbyt piękny, by móc z nim porozmawiać.

Jarle w świecie Yngvego
 
Jarle robi wszystko, by stać się częścią świata Yngvego. Jeździ na łyżwach, kupuje rakietę do tenisa, a nawet odwiedza go w domu. Wtedy jakoś między wierszami zauważa, że z chłopakiem coś jest nie tak. Interesuje się starożytnym Egiptem i zdarza mu się zawiesić. Ale zaślepiony miłością Jarle postanawia ten fakt zignorować.
 
Oczywiście nikt, oprócz dwóch zainteresowanych, nową przyjaźnią się nie cieszy. Kartine zauważa zmianę dynamiki uczuć Jarlego. Helge, cóż, Helge nigdy nie przebierał w słowach:
 
Tenis?!?! W imię Chrystusa Zbawiciela, tenis?!?! Złapałeś AIDS, czy jak?
 
Łzy w oczach
 
Powieść zawiera tyle faktów, do których trzydziestokilkulatkowie mogą odnieść własne życiorysy, że czyta się ją ze łzami wzruszenia w oczach. Choć przeważają łzy wywoływane atakami śmiechu. Zakończenie jest niespodziewane, wyjaśnia się pewna zagadka. Robi się smutno i melancholijnie, ale powieść do końca trzyma poziom.

To jest totalnie mój styl. Tore Renberg mnie kupił. Jest druga część tej historii, którą niezwłocznie spróbuję namierzyć. Polecam tę książkę gorąco, a jeśli się wam nie spodoba, możecie wystawić mi rachunek ;-)

Pozostałe ulubione cytaty (z trudem wybrane z dziesiątek)

Zawsze oglądaliśmy wiadomości. Wiadomości i pogodę. Dzień nie byłby podsumowany, a noc nie mogłaby nad nami zapaść, gdybyśmy nie obejrzeli wiadomości, a jeśli nie obejrzelibyśmy prognozy pogody, następnego dnia pogody nie byłoby wcale.

Rozum wyjechał na wakacje i wysłał idiotyzm, by doglądał domu.

Nadal wiało i padało, na co się wkurzyłem, bo właśnie poprawiłem fryzurę w szatni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z zasadami bloga :-)