O mnie

Mam na imię Kasia i to jest mój pisarski blog.



Profesjonalnym słowotwórstwem zajmuję się od kołyski. Jednym z pierwszych słów, jakie wypowiedziałam było "bobik". Niestety na tamtym etapie życia nie potrafiłam podać definicji bobiku. Żeby dowiedzieć się, czym jest ów tajemniczy bobik, którego się domagałam, mama oprowadziła mnie po całym mieszkaniu. Wskazywała po kolei różne przedmioty, głównie jedzenie, bo, jak wiadomo, zainteresowania berbeci nie są szczególnie wysublimowane. Niestety żaden ze wskazanych przedmiotów i produktów nie okazał się bobikiem. Zagadka pozostała nierozwiązana po dziś dzień, jednak uświadomiła mi, że od zawsze miałam bogatą wyobraźnię i lubiłam wymyślać nowe słowa.

Moja wyobraźnia nie raz wpędza mnie w kłopoty, gdy pogrążona w myślach, przegapiam stację metra albo zapominam, że się z kimś umówiłam (w innym mieście). Jestem jak wypełniony helem balonik, który trzeba przytrzymywać, by nie wzbił się zbyt wysoko i nie stracił kontaktu z Ziemią.

Pierwsze próby pisarskie podjęłam jako redaktorka naczelna i jedyna dziennikarka gazetki "Żyrafka". Wydałam dwa numery. Mamie się podobały. Pisałam również teatrzyki w stylu Jana Brzechwy, który mnie w tamtych czasach wielce inspirował, podobnie jak opowieści ze zbioru "Gałązka z drzewa słońca" Jerzego Ficowskiego (prezent od cioci z okazji kolejnego ataku anginy).

Następnie przyszedł okres intensywnej pracy pamiętnikarskiej, który zaowocował zapisaniem siedmiu kolejnych wydań "Kalendarza Szalonego Małolata" oraz kilku zeszytów, w których zapiski urywały się mniej więcej po dziesięciu stronach.

Dopiero potem zajęłam się pisaniem "na poważnie". Krótka forma, długa forma, artykuł, felieton, co tylko pani szanowna sobie życzy. Przez pierwsze lata "poważnego" pisania zajmowałam się dziennikarstwem sportowym, ale widać było, że suche analizy to nie moja bajka. Zostałam "człowiekiem od zwariowanych artykułów". Moja wyobraźnia pracowała na całego. Tylko ile można pisać o sporcie, gdy wprost na ulicy leżą tematy ciekawszych opowieści.

Poszłam na kurs kreatywnego pisania i... napisałam powieść "Pijany skryba". Ot tak, a co! A to, że od listopada 2014 r. możecie ją kupić i przeczytać, ponieważ, hej, ktoś zechciał ją wydać!

Obecnie piszę, piszę i piszę. Krótko, długo, na życzenie i dla zabicia wolnego czasu. Lubię to, cholernie to lubię i marzę, że kiedyś napiszę swoją wielką polską powieść, zarobię krocie i zaszyję się w domu z niebieskimi drzwiami gdzieś na południu Hiszpanii.

A tu na blogu możecie poznać pisarską część mnie.


Chcesz wiedzieć więcej?